16 lipca 2015

toksyczne związki - czyli testuję dopalacze


Tym razem będzie na poważnie bo i sprawa nie jest błaha. Wiem, że przyzwyczailiście się do mojego poczucia humoru ale wydarzenia ostatnich dni nie napawają optymizmem. Nie ma się co oszukiwać, jest źle. Wyniki badań potwierdziły, że przyatakował mnie rak o niezbyt wdzięcznej nazwie kostniakomięsak (med. osteosarcoma). Jest to nowotwór złośliwy kości. Statystyki pokazują, ze występuje zazwyczaj u samców ras dużych -  czyli takich gagatków jak ja. Może pojawić się na różnych etapach życia ale najczęściej ok. 3 lub 8 roku zycia. Przyczaja się przeważnie na kończynach i powoduje kulawiznę. Tak jest i w moim przypadku, od kulawej łapki się wszystko zaczęło, to był pierwszy widoczny objaw zmian w kościach. Zmian, które ulokowały się pod mięśniem i, jako , że jestem pakerem, długo spod mięśnia wybić się nie mogły. Mam wyjątkowego pecha ponieważ u mnie umiejscowił się wysoko, prawie przy miednicy co uniemożliwa amputację łapy - peszek! Teoretycznie można by mi wyciąć łapkę z jej kawałkiem ale oznaczałoby to problemy z utrzymaniem organów wewnętrznych na swoim miejscu - bez stelaża w postaci miednicy wątróbka albo nerki mogłyby nie czuć się za dobrze.


Jakie są opcje w przypadku takiego schorzenia? Otóż jest ich kilka, co jedna to droższa albo bardziej dla mnie upierdliwa.

1. Radioterapia - nie wykonywana w Polsce. Na naświetlania trzeba by jechać do Słowenii lub Austrii. Koszt to ok. 12 tys. i dłuuugi urlop w pracy.

2. Amputacja + chemia - daje niezłe wyniki ale w moim przypadku praktycznie niemożliwa. Przedłuża życie o ok. rok. Należy przy tym pamiętać, że każde naruszenie zainfekowanego mięśnia / kości pobudza raka, który nieleczony, odrasta dwa razy szybciej.

3. Sama chemia - która ma za zadanie zahamować rozwój nowych komórek rakowych. Można ją ogarnąć na dwa sposoby - podawać w domu w rękawiczkach  mega chemiczne piguły przez 5 dni w kilku seriach albo raz na 3 tygodnie podłaczać się do rury, która pompuje w chore ciałko chemię w płynie. Zabieg trwa ok. 2 godziny i trzeba go wykonywać w gabinecie weterynaryjnym przy znieczuleniu i najlepiej na stojąco. Już po drugiej dawce można wstępnie stwierdzić, czy terapia działa czy jednak niekoniecznie. przy dobrych wiatrach przedłuża życie o kilka miesięcy.
Taka terapię można przeprowadzić w Warszawie i Wrocławiu (termin oczekiwania na pierwszą wizytę to, w zależności od miejsca, od 1 do 3 tygodni) oraz innych mniejszych i nielicznych ośrodkach. Na przykład w naszym mieście Łodzi nikt się tym nie zajmuje. Koszt jednej sesji może byc bardzo różny w zależności od użytych preparatów, miasta, lekarza (ok. 150-500 zł + leki, prześwietlenia itp.).

4. Nie robić nic i dać piesiowi żyć tyle ile mu będzie dane. Niestety rak powoduje ból, który się nasila wraz z jego rozwojem. Mozna go uśmierzać lekami, do czasu...


Kostniakomięsak powoduje przerzuty do jednego organu - są to płuca. Przed każdą kolejną sesją chemii wykonywane są zatem kontrolne prześwietlenia. Na szczęście ja mam płuca sportowca, lata biegania przy, za, przed i ponad rowerami się opłaciły.

K. zrobił riszercz w internetach i poumawiał nas na wizyty w różnych miastach co by mieć najszerszy ogląd sprawy. Ja w tym czasie wylegiwałem się na kocykach, powłóczyłem nóżką i czekałem na rozwój wypadków. Po zastrzykach mniej bolało i na spacerach ciekałem jak dziki bawół. Ostateczni, po licznych konsultacjach i burzliwej naradzie rodzinnej, zdecydowaliśmy się na chemie w Zgierzu. Taki test dla Was zrobię - zamiast karmy przetestuję dopalacze.

Wczoraj miałem pierwszą sesję. Najpierw RTG. Następnie umieścili nas w pokoju rehabilitacyjnym i podłączyli do kroplówki z mieszanką specjalnie dla mnie przygotowaną, normalnie poczułem się wyróżniony. Półtorej godziny pompowania i wróciliśmy do domu. Spałem do wieczora z małą przerwą na siku i parówkę (przecież wiem, że były w niej tabletki, helo! ). Potem też spałem, aż do rana. Kuleję, trochę stękam ale się nie poddaję bo żal mi po prostu na K. patrzeć jak się martwi. Zaciskam więc zęby i próbuję się do niego uśmiechnąć ogonem. Kolejna sesja na początku sierpnia. Do tego czasu tylko tabletki na bolące kości i staramy się nie traktować mnie jak inwalidę.

Kochani fani - badajcie swoje psy ! Róbcie im badania przesiewowe, róbcie regularnie RTG. Nie lekceważcie żadnych objawów. Lepiej mieć opinię przewrażliwionego właściciela niż chorego zwierzaka. Życzę wam wszystkim jak najlepiej ale, jeśli komuś przydarzyłoby się to co mnie, to M. i K. służą pomocą. Jesteśmy obecnie całkiem dobrze wyedukowaną rodzinką jeśli chodzi o ten temat.







21 komentarzy:

  1. Kurka, niedobrze, że osteosarcoma, cholera no :( Trzymam mocno kciuki za Was, żeby walka udała się jak najdłużej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję dożyć jeszcze do wesela - mojego albo ich - bo nie wiem na kogo pierwszego trafi ;)

      Usuń
  2. Aż mi się łezki w oczach kręcą jak czytam jakiś chory Stefku :(
    Trzymajcie się i bądźcie dzielni! WSZYSCY!!
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staramy się trzymać choc chwile załamki są w takiej sytuacji nieuniknione. Będę was wszystkich informował na bieżąco co u nas nowego. ściaskam!

      Usuń
    2. Pewnie, nie wspominając o kosztach tych zabiegów, które są niestety okrutne, to jeszcze stres dla Was :( Masakra! :(
      Obyś jeszcze długo pohasał wśród trawek i pojadł duuużo Nutelli! :)

      Usuń
  3. Bardzo przykro się czyta takie wieści. Trzymamy kciuki za leczenie, życzymy powodzenia i przesyłamy pozytywne myśli ;)
    Stefan oszukaj przeznaczenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszuakć przeznaczenie ? Myślisz, że da radę przekupić je parówką ? ;)

      Usuń
    2. Tylko Berlinka ;)

      Usuń
    3. Nutellą! w końcu każdy kocha czekoladę :D

      Usuń
  4. Stefku, trzymaj się!
    Mój Michu miał raka jąder z przerzutami na wątrobę, dawano mu kilka miesięcy życia, a był z nami jeszcze 4 lata! Co prawda pod koniec ledwo chodził i przypominał szkielecik, ale bardzo chciał żyć, dopiero jak się poddał, choroba go pokonała. Także musisz być dzielny i wierzyć, że jeszcze masz czas. Śmiej się chorobie w twarz, a będziesz zwycięzcą.
    Odwagi Tobie i Twoim Człowiekom, życzy Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, też mam nadzieję na co najmniej jeszcze 4 z wami :)

      Usuń
  5. Stefanie i Stefanowscy! Trzymajcie się ciepło i zdrowo! Jesteśmy z Wami i przesyłamy zdrowe prądy. Mój pierwszy pies Maksiu miał nowotwory chyba wszystkiego, a od czasu diagnozy przeżył jeszcze 6 lat, więc Stefan nie wygłupiaj się i nie daj się chróbsku! Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Stefan my trzymamy łapy i kciuki za Ciebie ! Wiemy,że Wam ciężko i żadne słowa nie mogą Was pocieszyć ale....jesteście razem więc cieszcie się tym!

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy16/7/15

    Będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy16/7/15

    Bedzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  9. Cholera! :( czyli mam rozumieć, że nie da się tego paskudztwa zlikwidować chemią?
    Te badania psów dały mi do myślenia. Ale..prześwietlać teraz całego psa?
    Stefan jesteśmy z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie da się, chemia w moim przypadku jest rodzajem opieki paliatywnej.
      Prześwietlenie mniej nas napromieniowuje niż kilkugodzinny lot samolotem a niektórzy latają przecież po kilkadziesiąt razy w roku. Jeśli cokolwiek w wynikach badania krwi was zaniepokoi prześwietlajcie. Ściskam !

      Usuń
  10. Aż mi ciarki przeszły... Trzymaj się Stefan, jesteś dzielny chłop. Pozdrawiam również Twoich Państwa- jeśli znajdziecie jakąś alternatywną pomoc w Poznaniu służę chociaż noclegiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo przykra wiadomość:( Trzymaj się chłopie, wszak pozytywne myślenie daje całkiem konkretnego kopa do walki o każdy dzień!
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  12. Smutna to wiadomość. Ale walczyć Stefciu trzeba do końca, no i poużywać sobie! U nas w domu też pożegnaliśmy kochaną suczkę, której chemioterapia dała kilka miesięcy życia.

    OdpowiedzUsuń

Stefcikowi będzie miło, jeśli skomentujesz nie skrytykujesz.