13 lipca 2015

Niezbędnik rekonwalescenta


W związku z moją chorobą nasze życie uległo ostatnio zmianom. Rytm dnia wyznaczają kolejne wizyty u weterynarzy i zabiegi pielęgnacyjne. Dzień myli mi się czasami z nocą i po zmroku nie mogę spać. Chodzę i jojczę bo boli. K. przez to też nie śpi a kiedy ja odsypiam w dzień, on chodzi jak cień. Od kilku dni sierść mi odrasta więc swędzi niemiłosiernie. Podrapać się nie mogę bo nie dosięgam, polizać też nie bo od razu jest alert, że nie można rany ślinić. Zgłupieć można. Zostać sam w domu nie mogę, co najmniej jedno przy mnie musi czuwać. M. dzwoni kontrolnie z pracy zatroskana moim losem a K. siedzi w internetach i co chwilę ma inną hipotezę - może to nie rak, może dysplazja, a może dysk. Kartę z historią choroby i zdjęcie rtg oglądał już tyle razy, że prawie starł się tusz. Od wczoraj boli bardziej więc i mocniej jojczę. Najgorsze w tym wszystkim jest czekanie na wyniki badania histopatologicznego. Póki nie znamy ostatecznej diagnozy jestem szprycowany lekami "na przetrzymanie" i czekamy...


Mój niezbędnik rekonwalescenta składa się z następujących gadżetów:

- zestawu mięciutkich koców - szczególnie przydatne w pierwszych dniach po operacji
- antybiotyku czyli  wyjątkowo gorzkich pigułek, których przyjmowania odmówiłem
- paróweczek hrabiego Barry Kenta, które stały się narzędziem podstępu, w których ukryły się ww. piguły. Początkowo się nie zorientowałem i łapczywie zjadałem kolejne parówy ale dnia czwartego odkryłem  oszustwo i zacząłem skutecznie utrudniać im podstęp
- maści w ilości dwóch - jedna na dzień, druga na noc. Obruszyłem się po przeczytaniu etykiety ! Czy ja jestem bydłem ? Jak tak można traktować chore zwierze ? Odpuściłem jednak oburzenie bo okazało się, że maść na krowie cycki daje mi ulgę w permanentnej gorączce rany.
- strzykawki z żółta mazią - nawet nie chcę wiedzieć co w niej jest.


- miękkiej karmy - z powodu migren pooperacyjnych nie jestem w stanie gryźć twardych groszków. Tu z pomocą przyszła ponownie Dolina Noteci- firma, wzruszona moim losem, przesłała pakę pełną karmy i podgryzków. K. mówi, że wykorzystuję swój stan i się kulinarnie rozpuściłem przez to wszystko.
- przez kilka dni po zabiegu każda próba schylenia się do miski kończyła się upadkiem dlatego K. wylansował mi bajeranckie podstawki co bym miał bliżej do pokarmu.

Jeśli miałbym jakikolwiek wpływ na zawartość niezbędnika dorzuciłbym jeszcze do niego nutelle,
Niestety jestem póki co zbyt słaby aby walczyć o swoje prawa. Do parku wlekę się noga za nogą albo wręcz z jedną nogą w górze. Na szczęście co chwila nas ktoś zaczepia i pyta o mój goły zadek, dzięki czemu mam trochę czasu żeby odsapnąć. Zauważyłem pewną prawidłowość - wcześniej zaczepiali nas głównie właściciele bokserów, teraz na pogaduszki decydują się posiadacze innych chorych sierotek. Ludzie mają wielką potrzebę dzielenia się z nami swoimi doświadczeniami. Na szczęście wszystkie historie, które dotąd wysłuchaliśmy, zakończyły się pozytywnie co tchnęło w nas trochę optymizmu.




8 komentarzy:

  1. trzymaj sie maluszku :) jak wyzdrowiejesz to rodzice na pewno kupią palete nutelii :P trzymamy kciuki bo uwielbiamy twojego bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby ! Dziekuję za miłe słowa.

      Usuń
  2. Leki u nas najlepiej idą w berlinkach ;) Mniej mięsa niż taki Brit Care...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Berlinki są wyśmienite, nawet z pigułą ;)

      Usuń
  3. Stefan dość wygłupów, zdrowy masz być i już!

    OdpowiedzUsuń
  4. Stefku bądź dobrej myśli, w końcu tylko taka iście zaje*ista postać to wszystko przetrzyma i będzie się później z tego śmiać :) Ahh będziesz się lansować na dzielni, jaki odważy, twardy i z przygodami chłopak jesteś ;)

    ps. jak już Ci tak dobrze to żądaj masażów, miejsca w łóżku i duuużo nadprogramowych pyszności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Gdybym ja jeszcze miał siłę się na łóżko wdrażać... Niestety póki co nie mam :/

      Usuń
  5. Terror dostaje tabletkę wprost do gardła, tak że nie ma jak jej wypluć :P A od razu później parówka na pocieszenie, za wpychania paluchów do gardła :D

    OdpowiedzUsuń

Stefcikowi będzie miło, jeśli skomentujesz nie skrytykujesz.