1 kwietnia 2013

National Geographic dla ubogich

W moim mieszkaniu, prócz Martyny i Kuby, mieszkają jeszcze dwa stwory.
Mówią ze to świnki ale coś mi się nie wydaje. Czasami dostaje do podgryzienia wędzone świńskie ucho i ono samo już jest większe niż te dwa dziwolągi razem wzięte.

Żyje to sobie tak na uboczu, czasem hałasuje tak, że ze snu wyrwać potrafi, kwiczą coś tam pod nosem, pokłócą się, powarczą, czasem który miseczką na żarcie podrzuci. Generalnie nic wielkiego.
Na szczęście w klatce są zamknięte i po domu mi się nie pałętają bo tego bym nie zniósł.
Na początku  mnie to nawet bawiło. Siadałem przy prętach klatki jak któreś im trociny wymieniało i miałem takie swoje prywatne National Geographic live! Ale teraz to już nie atrakcja, wolę tradycyjną kablówkę.

Nie wiem po co ludzie zwierzęta takie w domu trzymają. Ani to to ładne, ani nie pachnie za specjalnie. Jeszcze jakby ich czasami z klatki wyjmowali ale oni nie. Zrazili się jak parę razy się naigrawałem i groźnego zgrywałem, że niby rozszarpać je chce. Kuba się zestresował biedak i nie pozwala maluchów wypuszczać przy mnie. Totalny brak zaufania ale rozumiem, sam sobie na to zasłużyłem.

I'l be waching you...

Raz stwierdziłem, że może nie warto być takim świnko fobem, że spróbuje się skumać z nimi. Podchodzę grzecznie kulturalnie, zagaduje a oni nic, nie kumate totalnie, dupskami się odwrócili i wpierdalają te swoje pokarmy. Nie dałem jednak za wygrana.
Celem poznania zwyczajów moich domowników słomkę siana sobie zassałem z klatki. Mówię- próbuje co poczwary tak całymi dniami wcinają. powiem szczerze- naciąłem się jak rzadko. Każdy kto mnie choć trochę zna wie, że Stefcik wciągnie wszystko co mu podadzą. No ale na Boga nie siano! Już bym wolał błoto z tłuszczem wpitalać albo cegłę z wapnem niż te trawy. Na tym się moja przygoda ze świnkami skończyła. Widać nie każdego jestem w stanie do siebie przekonać ale przy najmniej nikt mi nie powie, że nie próbowałem.

3 komentarze:

  1. oho .. ale ja bym pogonił takiego świniaczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Stefanku, Czarka to juz w ogole ma beznadziejnie - dwie skorupy w terrarium siedza i wpitalaja roslinki, suszki itp. To dopiero badziew!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, to duzo gorsza opcja bo prosiaki to chociaż postraszyć można od czasu do czasu i jest ruch i gwar. Łączę się w bólu...

      Usuń

Stefcikowi będzie miło, jeśli skomentujesz nie skrytykujesz.